Stone | film

Trzynasta minuta filmu i z miejsca, czuję się jakbym był się świadkiem jednego z najlepszych dialogów kina od “Advokata Diabła“. Dlaczego? Ponieważ patrzę na dobrą obsadę i żaden z odtwórców głównych ról nawet przez sekundę nie zdaje się obniżyć poziomu gry aktorskiej. Każde ujęcie, każdy kadr jest idealny. Muzyka jest nie tylko wypełnieniem wspaniałej atmofery lecz również geniealnie prowadzi widza jak dziecko za rękę przez całe 110 minut.

Kiedy wydaje Ci się, że jesteś niezniszczalny – w porządku. Najtwardszy? Może być. Najporządniejszy? Sam wiesz jak jest. Spójrz w oczy tego człowieka. To jest Stone. Tak się przedstawia. Tu, bezusilnie i z niedowierzaniem patrzy na śmierć człowieka, którego więzienna rzeczywistość zapędziła do sali sam na sam z dwoma napastnikami. Oddzielony kratami, od dźganej raz po raz nożem w plecy ofiary i reszty świata po raz pierwszy staje się świadkiem własnej bezsilności. Podobno każdy z nas postrzega rzeczywistość inaczej. Dlatego każdy z nas może zinterpretować ten film na własny sposób. Wszyscy mamy inne życie. Ta opowieść jednak jest nie tylko universalna pod względem interpretacji. Każdy z nas śledząc fabułę filmu “Stone” zrozumie najważniejszą w życiu rzecz w ten sam sposób. Każdy człowiek się zmienia. Jeśli “mu” zaufasz, życie nigdy Cię nie zdradzi.

Jovovic, De Niro, Norton. To jest  Stone.