Za Priorytety!

... Kiedyś uwielbiałem latać... tym czasem -
....ZUPEŁNIE BEZ CENZURY;
... Opuść tę stronę jeśli liczyłeś/łaś na kulturalny przelot;
... W przeciwnym razie czeka Cię...


…….“Kolejna podróż w tym pierdolonym samolocie…”

Siedzisz wygodnie w fotelu dzień wcześniej przed telewizorem i już czujesz presję wydarzenia, które na pierwszy rzut mięsem wydaje się tak pospolite jak poproszę bilet‘ na tramwaj! Niestety jest to coś bardziej wkurwiająco-okupującego niż Niemcy Warszawę w 44‘tym. Płyniesz myślami w kabinę, w której świeże powietrze z wentylatora wpycha Ci do głowy smród samolotowego paliwa. Dlaczego o 6stej nad ranem czuję się jakbym włożył nie jedynie głowę lecz – cały wlazł do rury wydechowej? Stewardesa mierzy Cię wzrokiem jakbyś w bagażu przewoził pokrojonego na kawałki jej ojca. W końcu dla niej jestem kolejnym ‘słoikiem‘, który w torbie zamiast golarki wozi bigos w jedną, bo w drugą śmigam po fajki latającym autokarem. Mijam ją świadomie. Wlepiam zmęczony wzrok w przejście by policzyć nogi w parach przeciętych walizkami, dziećmi, sukienkami w kwiaty, dłońmi bez obrączek i reklamówkami ze ‘strefy‘, skąd płyną torby wypełnione ptasim mleczkiem, perfumami i wódą.

Kilka tygodni temu przeczytałem „Czy Leci z nami Flaszka?” Gazety Wyborczej, artykuł o awanturze na pięści w samolocie. Jednym z najbardziej obfitym w kciuki był i jest nadal komentarz: cyt.: Dostanę sporo minusów za wpis ale prawda jest taka, że jesteśmy widziani jak bydło w świecie właśnie dzięki takim błaznom. Polskie buraki puszczają filmiki na Youtuba jak ściemniają w pracy w UK czy Holandii lub pala maryśkę gdzieś w kiblach lub pijani demolują publiczną własność. Jest mi wstyd za tych buraków i my ludzie którzy nie maja nic wspólnego z tym bydłem musimy żyć ich opinią!
Miesiąc od napisania tego artykułu polska mentalność nadal się nie zmieniła i ‘ta’ smutna w treść opinia nadal zbiera plus za plusem na tym biednym Wyborczym portalu. Nie jestem Kantorem ale potrafię rozpoznać kulturę, która być może i zagląda do każdego salonu jednak z pewnością nie każdy salon jest na nią otwarty. Sądząc po treści ‘… Flaszki’ na 100% nie jest to salon ‘Gazety‘.

Nie zdycham z wrażenia lądując w czwartym rzędzie. Jest ok. Przynajmniej nie siedzę tam gdzie ‘bezrobotni piloci‘ ze słuchawkami na uszach świadomie, całkiem perfidnie ściemniają, lekceważąc podstawowe wymogi bezpieczeństwa.

 “Nadziany Rogal i Małpa Whiskacza”

Priorytetowe traktowanie kosztuje mniej niż kawa, jednak dla niektórych jest to królewski certyfikat miejsca rezerwowanego tylko dla wybranych. Świadectwo posiadania oraz bycie “traktowanym”… bez zwłoki. Po prostu eemmm… no szybciej. Bez popychania i bez umiejętnego ściemniania w kolejce. “Wiesz mamo, kupię Ci prioritititi żebyś nie wsiadała z bydłem!” – Rzekła córka do matki, wycierając czarne od dojarki dłonie w fartuch w małe żyrafy. – Nic dziwnego, że tak się dzieci troszczą o swoje matki. W końcu, kiedyś to Twoja matka może przelecieć się… WizzAirem! Może kiedyś ta fioletowa linia poszerzy swój pokładowy asortyment o wibratory w kształcie Airbusa 320? Tuż obok rodzinnego zestawu: Nadziany Rogal i Małpa Whiskacza.

Jestem lekko zniesmaczony i zdezorientowany przez fakt, iż zabrania się pasażerom palenia fajek na pokładzie w zamian za możliwość dojenia wódy do oporu. Nie wiem, czy to z racji strachu przed lataniem? Czy to ma być lekarstwo na lęk wysokości? Z obserwacji przyznam szczerze, że między palarnią śmieci a alkoholikiem różnica jest żadna. Dlatego dla normalnego pasażera przyjemność przy’sąsiedztwa zarówno w jedym jak i drugim przypadku jest zerowa. W sumie wypalenie garści trawnika zawiniętego w ręcznik ma ten sam efekt co polewanie się kolorowym destylatorem – smród identycznie intensywny. Pozwól, że uznam iż nie jesteś regularnym pasażerem linii WizzAir na trasie Warszawa-Londyn. Zapewne nigdy nie grałeś na Tamburynie ani na Wiolonczeli? Prawdopodobnie obce jest Tobie zjawisko koncertowo rozegranej selekcji i nie masz pojęcia, kim są ludzie którzy kochają zabijać krowy prądem w domu, w którym jedyną lokalną atrakcją jest dojarka na pedały… Koneksje?

W pierwszym rzędzie samolotu siedzą „Panowie w Garniturach”. Reprezentacja Polski ludzi obdartych z kultury. W drugim rzędzie sterczą między poręczami “Banany w garniturach“, które przegrały wyścig do pierwszego rzędu z “Baranami w Garniturach” z pierwszego rzędu. W trzecim rzędzie gniją cztery “Buraki w Garniturach“, które prawdopodobnie świadomie przepuściły bokiem “Szczury w Garniturach” z pierwszego i drugiego rzędu, – owijając swoje buraczane korzenie wokół skrajnych miejsc trzeciego rzędu blokując dostęp do dwóch pozostałych foteli innym pasażerom. Typowy bananowy schemat w wydaniu gryzonia. Każdy rząd ma trzy fotele po prawej plus trzy fotele z lewej. Niestety, kiedy widzisz pasażera okupującego pierwszy fotel od korytarza, instynktownie odpuszczasz sobie prośbę o wjazd na fotel przy oknie bo za tobą rośnie tłok i narasta ciśnienie jak w jelicie, aż twoja mentalna taksówka płynnie ruszy z miejsca odblokowując ten turystyczny korek. Pierwsze trzy rzędy są głośno zakazane przez stewardesy słowami – „Zapraszamy od czwartego rzędu!”.

cdn

, , , , , , , , , ,