Wielka Wojna Narkotykowa

“Jak mogę zacząć od zobrazowania wojny, która niszczy od środka mój kraj? Urodziłem się w Mexico City w 1991 roku. Jeszcze wtedy Meksyk był krajem pełnym kultury i sukcesów ekonomicznych. Mexico City, stolica która notowała ekonomiczny rozkwit, dziś jest domem Największej Wojny Narkotykowej.”

Walka rozpoczęła się w 2006 roku kiedy to Prezydent Felipe Calderon doszedł do władzy. Od tamtej pory ponad 34.000 ludzi zostało zamordowanych, kreując Meksyk i jego północne granice najbardziej niebezpiecznym regionem na Ziemi.

W Grudniu 2006 roku Felipe Calderon zdecydował wysłać 6.500 żołnierzy aby zwalczyć jeden z narkotykowych karteli zwanych “La Familia Michocacana“. Operacja zyskała miano jednej z najważniejszych skierowanych przeciwko rodzinnej zorganizowanej przestępczości. Tu mówimy na tych ludzi “narcos“. Dziś ponad 45.000 żołnierzy w czynnej służbie toczy śmiertelną walkę z kartelami, które nie mając zamiaru się poddać eskalują strach i pogrom na ulicach stolicy naszego Państwa. Zaczyna się wydawać, że nie ma już odwrotu od wojny, która sterroryzowała wszystko to co piękne i właściwe dla naszej kultury i historii. Śmierć zbiera swoje uliczne żniwo w setkach każdego tygodnia ustalając to za kolej losu, życiowy standard. Miasto Ciudad Juarez leżące najbardziej na północ Meksyku, zaraz przy granicy ze Stanami Zjednoczonymi ze względu na swoją lokalizację otrzymało największy cios.

Walki dramatycznie się tam zaostrzyły, zaraz po tym jak rząd postanowił wywrzeć jeszcze większy nacisk w regionie na walkę z kartelami. Zaraz po kluczowych aresztowaniach oraz likwidacji największych graczy na tej narkotykowej planszy wiele karteli się rozpadło lub uległo deformacji. Z tego tytułu gro grup szukając lidera postanowiło się połączyć podczas gdy inne kartele nadal toczą między sobą walkę na śmierć i życie zarówno o wpływy jak i władzę. Teraz każdy metr kwadratowy poszczególnych dystryktów ogarniętych Narkotykową Wojną jest wart miliony dolarów. Tu mordują ludzie, a wygrywają pieniądze.

Historia korupcji w Meksyku jest bardzo długa i dlatego właśnie kartele narkotykowe dzięki niej miały bardzo duże możliwości. W Maju 2010 powstał oficjalny raport, sporządzony przez Amerykańskie i Meksykańskie siły służb rządowych, polityków oraz media na temat kartelu Sinaloa, jakoby jego działacze poprzez wręczanie łapówek przedostali się do sił zbrojnych, policji oraz rządu obu krajów konsekwentnie zastraszając ludzi kierujących Państwem grożąc śmiercią ich rodzin i bliskich.

W 2010 roku wzrosła liczba oficjalnych gróźb skierowanych do polityków. Niektórzy uciekli z kraju, a niektórzy pozostali na stanowisku bezsilnie przyjmując i egzekwując polecenia karteli. 12 Burmistrzów stanów Chihuahua, Durango, Oaxaca, Guerrero i Michoacan zostało zamordowanych a ich głowy rozrzucone po ulicach miast. Kandydat na Gubernatora również stracił życie. Nasilanie się morderstw ludzi sprawujących funkcje na szczeblach politycznych spowodowało wiele rezygnacji pośród osób mocno związanych z polityką.

Lecz nie tylko politycy znaleźli się na celowniku karteli. Również wysocy rangą policjanci koordynujący akcjami skierowanymi przeciwko kartelom. Policjanci masowo opuszczają swoje stanowiska bojąc się o własne życie, politycy umierają lub podążają za kartelami jak psy na smyczy a opinia publiczna zastraszona do granicy rozsądku boi się wyjść na ulice w obawie utraty życia lub zdrowia.

Pytanie, które należy zadać to czy ten problem kiedykolwiek uda się rozwiązać? Rok 2010 pełen nasilającej się przemocy ponad jakiekolwiek wyobrażenie – a teraz rok 2011, który nie zapowiada się aby zmienił kierunek. Co rząd uczyni w tym kierunku, armia, policja aby przejąć kontrolę nad tym całym bałaganem? Wydaje mi się, że już absolutnie wszystko jest już stracone. Co można jeszcze zrobić oprócz tego co już widzimy na ulicach naszych miast?

“Moim skromnym zdaniem… nie za wiele.”

Theo, WDDW Mexico . Procuraduría General de la República

, , , , , , , ,